Sesja ślubna w Wenecji

Taka sesja to spełnienie marzeń każdego fotografa ślubnego. Sesję wykonałem w tamtym roku, także czas nadrobić zaległości! Rozmawiając ze znajomymi o Wenecji słyszałem różne rzeczy. Niektórzy mówili, że śmierdzi i nie warto jechać, inni że jest pięknie i nie czuć smrodu. Lecąc w to miejscu na nic się nie nastawiałem. Chciałem po prostu zrobić jak najpiękniejszą pamiątkę dla Asi i Michała.

W pierwszy dzień po przylocie zrobiliśmy scouting i poznaliśmy miejsca, w których wykonamy zdjęcia. Płynąc tramwajem wodnym zmieniło się moje myślenie. Zacząłem zachwycać się cudownymi widokami i czy podołam fotograficznie. Obalam mitu przykrego zapachu – takiego nie ma! Albo ja po prostu dobrze trafiłem. Za to jest mnóstwo turystów. Nawet nie myślałem o tym, żeby sesję wykonywać o zachodzie słońca, bo o tej porze każdy turysta myśli o ładnym pamiątkowym zdjęciu. W ciągu dnia jest tam jak w opóźnionym o 30 minut tramwaju i trzeba użyć łokci, żeby przejść.

Tak jak wspomniałem sesję zaczęliśmy o wschodzie słońca, a nawet przed. Najpierw podwójne włoskie espresso w pierwszej otwartej kawiarni i do dzieła!

Dajcie w komentarzu znać czy podołałem.

Suknia ślubna – Pronovias

Jeżeli podobają się Wam moje zdjęcia za granicą zapraszam do obejrzenia niesamowitej sesji poślubnej na Islandii

© 2019 COPYRIGHT PIOTR DYNARSKI DESIGN BY ROBAK.CO